Jeżeli pisze się o świecach i jest się w Polsce, nie można pominąć najbardziej kontrowersyjnej firmy o szlachetnej nazwie Fabryka Świec Light. Owa fabryka ma tak złą opinię w sieci, że to aż fascynujące. Zgłębiłam temat i po czterech zrealizowanych zamówieniach zrozumiałam, że w tym przypadku warto oceniać książkę po okładce.
Zacznę jednak od zalet. Dla osób o małych wymaganiach, produkty tej firmy są z pewnością wystarczająco dobre. Za niewielką cenę można umilić sobie wieczór ciepłym i kojącym światłem świec. Nie każdy oczekuje intensywnego aromatu, długiego czasu palenia i starannego wykonania. Doceniam także starania firmy, by jej produkty bardziej przypominały te o światowej jakości. Na przykład, oferta bożonarodzeniowa była początkiem linii mieszanek zapachów o wymyślnych nazwach, to coś, co większości kojarzy się z Yankee. Takie było pewnie założenie, a wyszło jak zwykle. Zapach Homemade cookies to sam cynamon, czysty cynamon i żadne ciasteczka. Podobnie Grandma's cookies, które to pachną stuprocentowym marcepanem. Bardziej intrygujące był zapach Winter spice, który nie ma nic wspólnego z przyprawami kojarzącymi się z zimą. Wosk pachnie miodem, a świeca i podgrzewacze jak bliżej nieokreślony cukierek. Kreatywność godna pochwały.
Bardzo lubię świece o zapachu czarnej herbaty z tej firmy, pachną naprawdę jak czarna herbata z odrobiną słodyczy. Nie bez znaczenia jest też różowe opakowanie, wygląda bardzo pięknie. Z tej samej serii jest świeca antynikotynowa, na którą skusiłam się właśnie przez wygląd słoiczka i etykietki. Zapalona wieczorem pięknie wygląda i cieszy oko. Tylko oko, gdyż zapach (nazwanie tego zapachem to już wielka łaska) jest naprawdę okropny, bardzo chemiczny i cuchnący.
Zainteresowały mnie również podgrzewacze w plastikowych foremkach. Palą się do 4,5 h, by wypaliły się do końca, warto je włożyć do lampionu. Niestety, w kilku opakowaniach wszystkie cztery świeczuszki wyglądały, jakby przejechał po nich czołg. Jedna była popękana, a serduszka były takie jak na zdjęciu, jakby ktoś podziabał ich powierzchnię. Trzeba też zaglądać do palącego się podgrzewacza i pilnować, by knot nie zaczął się przechylać za bardzo w jedną stronę. Bodajże wczoraj zaczął mi się topić plastik z bocznej ścianki gwiazdeczki.
Woski to chyba największe pole minowe, kto spróbował, ten wie, jakie to ryzyko. Z czystym sercem jednakże polecę wosk o zapachu opium. Jest przyzwoity, wyczuwalny, jestem na tak.
A teraz wady. To będzie prawdziwa lawina, może to wypunktuję.
1. Brak szacunku dla klienta. Niestety, często ludzie stwierdzają, że nigdy się nie spotkali z takim podejściem do klienta. Podpisuję się pod tym obiema rękami, a kupowałam na ebayu od zagranicznych sprzedawców. Kontakt z klientem jest zerowym priorytetem dla Fabryki Świec Light. Np. po tygodniu od złożenia zamówienia zapytałam mailowo, jak sprawy idą i dopiero wtedy wysłano moją paczkę i naturalnie, nikt mi nie odpowiedział. Blogerki współpracujące z tą firmą pieją peany na cześć pana Jacka, ale jestem niemal 100% pewna, że to tylko podstawiona osoba, a firmą kierują nastolatkowie. Tak sugeruje ich sposób traktowania klientów i rozwiązywania sporów.
Innymi słowy, kupujcie tylko na allegro, nie na stronie ich hurtowni, żeby mieć jakieś zabezpieczenie na wypadek oszustwa.
2. Kupowanie nieistniejących rzeczy. To też nie jest jednostkowy przypadek. Ludzie, w tym ja, mieli przyjemność dokonać zakupu przedmiotu, którego fizycznie nie było w sklepie. Normalnie w takiej sytuacji sprzedawca kontaktuje się i wyjaśnia oraz proponuje wymianę na inny przedmiot lub zwrot pieniędzy. Tymczasem pracownicy hurtowni Light beztrosko zamykają paczkę bez brakujących przedmiotów i wysyłają ją bez wyjaśnień. Oczekują, że klienci po prostu się pogodzą ze stratą.
3. Zwrot pieniędzy. Gdy już tak daleko zajdziemy, powinniśmy pewnie czuć się wygrani, a tu klops. Przykładowo, w moim ostatnim zamówieniu brakowało przedmiotów za kwotę 9,50 zł, a świeca za 2,50 zł była wrzucona luzem i przyszła pobita. Zwrócono mi 7,19 zł. Czytając negatywne komentarze z allegro, powinnam pewnie być wdzięczna i za to, ale jednak rozpoczęłam spór na allegro z tym całym panem Jackiem.
4. Realizacja zamówienia (od wpłaty pieniędzy do wysłania paczki). Trwa to całe wieki, co najmniej tydzień. Być może wszystkimi zamówieniami zajmują się tym 2 osoby, ale i tak można by poprawić jakość tej usługi. Większość klientów zniosłaby ten okres oczekiwania bez szemrania, gdyby tylko jaśnie fabryka wystosowała wiadomość o przykładowej treści: mamy aktualnie bardzo dużo zamówień, dziękujemy za cierpliwość, postaramy się przygotować paczkę jak najszybciej. Niestety, po wpłacie pieniędzy cisza jak po śmieci organisty.
To nie wszystko. W trzech na cztery zamówienia były błędy. Nie ten zapach podgrzewaczy. Nie ten wosk. Ach, woski to prawdziwa loteria. Przysyłają nierzadko takie bez etykietki i zgaduj, jaki to zapach. Po miesiącu odkryłam, że taki enigmatyczny wosk w mej kolekcji to zapach miodu, choć zamawiałam kuchnię babci. Można by pomyśleć, że wybrakowane towary wysyłają tylko klientom, ale tak nie jest. Blogerki też dostają świece bez etykiet, to już naprawdę nie do uwierzenia. Na jednym blogu widziałam wpis i zdjęcia trzech świec w słoiczkach, biała była bez etykiety i dopiero ów tajemniczy pan Jacek wyjaśnił w komentarzu, że to zapach cotton fresh. Boże, dopomóż.
5. Czas palenia. Podgrzewacze palą się 2h 30 min- 2h 45min. Żaden nie dociągnie do chociażby 3 h.
6. Knoty. W prawie każdej świecy knot jest krzywo ułożony. Jedyne rozwiązanie to poczekać, aż parafina nieco się rozpuści i przesunąć delikwenta. Poza tym, nawet jeżeli przycina się knot, on bardzo, bardzo kopci.
7. Tunelowanie. Świece w szkle konisz są skazane na tunelowanie. Próbowałam ratować świecę, wygrzebałam dość sporo parafiny, zostawiłam zapalną świecę i dopiero się zrobił tunel. Ręce opadają do samej ziemi.
8. Zapach. Większość wosków i świec pachnie cukierkowo, taką cukrową słodyczą i tylko tym. Waniliowa świeca w szkle konisz pachnie kwaśno, nie sądziłam, że może się komuś nie udać waniliowa świeca. Najgorsza jest jednak świeca rustykalna o zapachu lawendy. Pachnie ona opium. Początkowo myślałam, że może była składowana obok tych opiumowych, ale zanurzyłam opuszek palca w rozgrzanej parafinie i tak, 100% opium. Pachnie jak wnętrze India shopu. Nie mam słów na to.
Świeca i podgrzewacz Iced cake miały pachnieć jak cytrynowe ciasto i lukier. Czuć tylko chemiczną cytrynę, taką jak w saszetkach do rozpuszczania na przeziębienie. Skojarzenie było tak silne, że czułam się przygnębiona jak w chorobie.
Kawowe świece też pachną bardzo kwaśno. Świece Evening together na sucho pachną bardzo przyjemnie, czuję kadzidło, ale po zapaleniu nie ma ani śladu zapachu.
9. Świece w szkle powlekanym
Ach, te wyglądają uroczo i po wypaleniu mieści się w nich podgrzewacz maxi. Niestety, etykietka bardzo szybko się niszczy. Nie pomaga skracanie knota, pilnowanie, by był on prosty, chronienie przed przeciągiem, krótkie palenie. Wygląda to tak:
10. Podgrzewacze maxi. Naprawdę okropne. Nie wypalają się do końca i są niewyczuwalne.
11. Świece w dużych słojach. Zapachem nasycona jest tylko sam wierzch. Po dwóch-trzech zapaleniach po 2-3 h, zapach można poczuć tylko nachylając się nad słojem. Wypalanie słoja do końca to wyzwanie, bo knot kopci jak oszalały i nie można tego doczyścić. Góra słoja jest czarna jak, cóż, sadza.
Podsumowując, zakupy w fabryce świec Light to wielkie ryzyko, polecane tylko tym, którzy mają nadmiar pieniędzy, czasu i cierpliwości. Wyjaśnianie problemu z zamówieniem jest trudne, ciężko się dodzwonić do sprzedawcy. Pozostaje pytanie, co o tym wszystkim myśli załoga tej firmy? Nie przeszkadza im negatywna opinia? Morze niepochlebnych komentarzy na allegro i facebooku? Jak mają zamiar przetrwać na rynku, skoro traktują klientów jak szmaty do podłogi? Nie mam absolutnie pojęcia, jakie są odpowiedzi na te pytania. Zagadka nie do wyjaśnienia.
Pełno jest blogów, na których autorki starają pisać pochlebnie o świecach i woskach Light, gdyż dostają je do przetestowania. Cóż, pewnie każdy chciałby świece za darmo, nawet takie mierne. Warto jednak poczytać szczere opinie na temat tej fabryki. Wprawdzie jakość idzie w parze z ceną i ciężko za kilka złotych oczekiwać cudu, ale mimo wszystko nie powinno się tak prowadzić biznesu. Od wielu lat robię zakupy w internecie i pierwszy raz miałam takie przygody. Dla własnego spokoju radzę więc omijać ową fabrykę szerokim łukiem.

Dlaczego tu brak komentarzy . Zastanawia mnie ten tajemniczy Pan Jacek. To ja żywy i znany w świecowym świecie. Ta Twoja opinia taka dziwna bo troche chwalisz i potem krytykujesz. Sam nie wiem o co Ci naprawde chodzi
OdpowiedzUsuńNasze świece i tak sa najlepsze i jest bardzo duzo zadowolonych klientów. Nie myli się ten co nic nie robi